lutego 28, 2018

Urlop Macierzyński Według Kobiety. To Już Nie Sielanka

Hejj!!

Urlop macierzyński okiem Kobiety to jak dwa różne światy w porównaniu z tym co myśli o nim mężczyzna. Niestety nie wiem dlaczego nazywamy go urlopem, skoro takowym raczej nie jest. W pewnym momencie u wielu kobiet przychodzi myśl o wcześniejszym powrocie do pracy. Czy na normalnym urlopie też marzysz o powrocie do pracy i odliczasz dni? Zobacz zatem rzeczywistość, czym jest urlop macierzyński.



W poprzednim poście możecie przeczytać jak bajkowy według mężczyzny jest czas kobiety na urlopie macierzyńskim. To wcale nie jest taka sielanka jak nam się wydaje. Urlop macierzyński jest bardzo ważnym czasem, który w 100 % wykorzystujesz opiekując się swoim potomkiem. To jest czas dla niego, na opiekę, wychowanie, a nie na swój odpoczynek. O odpoczynku raczej ciężko mówić, jest wręcz przeciwnie. Pomimo, iż Kasia ma już skończone 7 miesięcy i nie przespała jeszcze ani jednej nocy. Zdarzały się dni, w których marudziła tak bardzo, że nie zdążyłam rozwiesić prania tylko wyjąć je do miski. Pomimo tych przykładów z  naszego życia czuję się czasami zmęczona na urlopie macierzyńskim i nie raz wieczorami zasypiam na stojąco :) Nie czuję się  na nim wypoczęta biorąc pod uwagę słowo klucz jakim jest "urlop". Od pewnego czasu planuję również zmienić auto. Przeglądam ogłoszenia motoryzacyjne, jednak gdy obejrzę 2 auta Kasia wzywa. Wychodzi na to, że aby spokojnie wybrać auto powinnam zarwać nockę.

                             OKRES CIĄŻY

Ciąża to wspaniały czas. Na początku nie możesz doczekać się pierwszych kopniaków swojego maluszka, a później porodu. Jednak wracając na sam początek. ...... Fantastyczny słoneczny dzień. Wracam do domu z pracy... w pewnej chwili w aucie omal nie puszczam pawia..... Test wykazuje upragnione dwie kreski. Euforia, radość, zakochanie, telefon do przyjaciółek i oczekiwanie. Pewnego dnia zaczyna się horror. Czujesz się jakbyś poprzedniego dnia za bardzo przeholowała z  alkoholem, wymiotujesz i końca nie widać, nie możesz jeść, a po otwarciu lodówki biegniesz do toalety....
To tylko przykłady jak zaczyna się początek. Pomimo objawów musisz iść do pracy. Jedyne co byś zrobiła to odpoczęła, a tu musisz wypruwać z siebie flaki w robocie. Pójście na zwolnienie lekarskie nie jest już takie proste, gdy Twoja praca nie zagraża zdrowiu Twojemu i dziecka. Czyli przez około 3/4 ciąży musisz przechodzić tortury w pracy z powodu złego samopoczucia. O mdłości zaczyna przyprawiać Cię widok ulubionego dania, rosnący brzuch nie pozwala Ci się ogolić, ubrać,a na spacerze czujesz się jak wieloryb, zaś na koniec ciąży bolący kręgosłup nie pozwala Ci już  w zasadzie na nic. Wymieniać można i można.  Czekasz w zasadzie już tylko na rozwiązanie, aby było "lżej".



                            PO PORODZIE

Nie każda ciężarna ma poród jaj jej koleżanka, czy koleżanka koleżanki. 10 minut parcia, 2 szwy i same fantastyczne wspomnienia. Długie godziny na porodówce, długie godziny gdy nie możesz wstać po cc, pierwsze umycie się, pierwsze kroki i hartowanie sutków - do dopiero ból. To niekiedy horror jaki musi przejść kobieta. W momencie wyjścia ze szpitala nie każda jest wstanie pełnego powrotu do formy. Niekiedy po porodzie do siebie dochodzimy nawet przez długi czas. Ten tydzień to nie jest leżenie w łóżku jak w przypadku grypy, którą musisz wyleżeć. Jest to rozpoczęcie urlopu macierzyńskiego, na którym Twój odpoczynek jest niestety najmniej ważny, bo dziecko nie zrozumie Twojej potrzeby. Jest głodne, ma mokro, boli brzuszek itp. To tylko przykłady z czym musisz się zmierzyć. Może i maluch na początku tylko śpi, je, śpi, zrobi kupkę i dalej zje i śpi, to jednak są również wyjątki. Od początku nieprzespane noce, wiszące dziecko na piersi non stop, że pójście do toalety graniczy z cudem, a na prysznic powinnaś napisać podanie o urlop. Do godziny 12 w południe jesteś jeszcze w koszuli, a listonosza z poleconym witasz bez makijażu i z kołtunem z włosów. Zdążysz jedynie nastawić zupę, bo dziecko znów musi possać cyca. Także to , że maluch tylko je i śpi, a my wpatrujemy się w niego godzinami to w większości tylko mity.



                               RAZEM 24h

Dziecko jest totalnym cycochem. W nocy potrafi jeść nawet 3-4 razy, a rano zrobi pobudkę przed budzikiem Twojego męża do pracy. Wstajesz z worami pod oczami, a gdy maluch w końcu zasypia Ty możesz iść się ogarnąć do łazienki i zjeść śniadanie. Po 30 minutach dziecko się budzi. SHIT miało spać co najmniej godzinkę. Ogarniasz się szybko, bo już zaczyna marudzić i idziecie na spacer. To jest spokojna chwila na telefon do kumpeli, bo maluchy w wózku zwykle śpią (moje obecnie się drze, bo nie chce gondoli). Wracasz ze spaceru robisz obiad, maluch chwilę poleży w łóżeczku lub chuście. Włączasz powtórkę wczorajszego serialu, bo nie zdążyłaś go obejrzeć, gdyż padłaś ze zmęczenia. Jednak znów musisz karmić. Jednym okiem oglądasz, drugim patrzysz na malucha. Nosisz zanim odbije, w trakcie jednak zrobił dużą kupkę. Trzeba szybko kąpać, zapierać ubranka, bo jak tego nie zrobisz to nie dopierzesz. Wracasz do pokoju, a  z serialu widzisz już tylko napisy. Tona prasowania, prania, planujesz to ogarnąć, jednak słyszysz z łóżeczka płacz. chyba boli brzuszek - masujesz, robisz ciepłą kąpiel.... Mija kolejny dzień, nie dałaś rady ogarnąć prania. Godzina 20 maluszek zasypia, a Ty razem z nim. Po 22 zaczyna się kolka. Płacz, krzyk, noszenie itp i tak przez kilka godzin. Zasypiasz na stojąco, jednak płacz nie daje Ci się do końca pogrążyć we śnie. Śpisz jakieś 4 godziny. ......  Może już wystarczy tutaj tego piania.

                         PRZY DWÓJCE DZIECI

Dwója staje się wyzwaniem (podziwiam osoby, które mają również więcej dzieci). Na początku oczywiście ogarnięcie wszystkiego  logistycznie można porównać do logistyki przewozów międzynarodowych. Musisz zrobić wszystko, aby starsze dziecko nie zaczęło być zazdrosne o maluszka, który potrzebuje dużo Twojej uwagi. Oprócz czasu dla malucha na kąpanie, przebierane, karmienie itp musisz znaleźć czas dla starszaka na zabawę, lekcje i wspólne wyjście do kina. W zależności w jakim wieku masz starsze dziecko to cała organizacja będzie zupełnie inaczej wyglądała. W momencie wyprawiania go do przedszkola musisz zrobić mu śniadanie, przygotować ubranka i to co musi zabrać. Niekiedy robisz te rzeczy z maluchem na biodrze, bo za nic w świece samo nie będzie chciało leżeć w łóżeczku.Później spacerem lub autem zawieźć do placówki edukacyjnej. Problemy zaczynają się, gdy czas wyjścia staje się momentem pójścia na drzemkę. Dziecko staje się marudne, płaczliwe, a Ty nie masz wyjścią i musisz go zabrać. Wracając do domu zasypia Ci w aucie. 5 minut snu wystarczy mu, aby po 3 godzinach urządzić Ci w domu histerię z powodu zmęczenia. Na macie maluch nie chce leżeć, w łóżeczku też nie, dajesz zabawki, ale wszystkie wyrzuca, a Ty? Ty musisz zrobić obiad dla rodziny, nastawić pranie, bo skarpetki czyste znajdziesz już tylko w sklepie. Siadasz z maluchem bawisz się z nim, a wszystkie inne rzeczy (ważne rzeczy) musisz odłożyć na bok. Próbujesz odejść od maty i słyszysz jeden wielki krzyk - wracasz i widzisz uśmiech. Praktycznie do czasu odbioru starszaka nie zrobiłaś prawie nic. Jedziecie na zajęcia dodatkowe, czekasz aż się skończą, bo w tym czasie z maluchem zrobiłaś już maraton od ściany do ściany.... Starczy :D



                  ZĄBKOWANIE I KOLKI

To jest chyba czas, kiedy wolisz zdobywać biegun północny niż być w domu. Ciągły płacz, marudzenie, spanie dziecka po 15 minut, Twój sen nie trwa niestety również dłużej. Dajesz gryzaki, zmieniasz mokre od śliny bodziaki, smarujesz dziąsła, tulisz i tulisz.... Zamawiasz na obiad pizze, bo kotlety same się nie ubiją. Czekasz tylko kiedy kolki się skończą i wyjdą pierwsze zęby. Wiesz,że będzie lepiej. Po pewnym czasie, sytuacja się powtarza - idą kolejne zęby. Wychodzisz z siebie i stajesz obok. Jesteś wykończona i bezradna. Kiedy udało Ci się uśpić zmęczonego bólem malucha stajesz na opuszkach palców niczym Rose z Titanica, aby tylko nie obudzić dziecka. Mija 10 minut. Tyle udało Ci się czasu wygospodarować dla siebie, bo już maluch Cie woła. Tak minął Ci dzień, cały dzień.

                  GDY CHCESZ COŚ ZROBIĆ

Jednego dnia dziecko jest w tak dobrym humorze, że możesz posprzątać mieszkanie niczym perfekcyjna pani domu, a obiad zrobić niczym szefowie kuchni w restauracji Magdy Gessler. Zdarzają się jednak dni, gdy dziecko nie puści Cię nawet do toalety. Może to być objaw kryzysu separacyjnego, lub po prostu nie chce stracić Cię z pola widzenia. Z pomocą przychodzą przenośne leżaczki, czy maty. Jedno dziecko wytrzyma w leżaczku 30 minut, inne godzinkę. Ty w tym czasie uwijasz się jak mrówka. Tu obierasz włoszczyznę, a tam mieszasz makaron do zupy. Niekiedy z rana, gdy dziecko jest wypoczęte pozwala Ci na więcej. Czyli o 7 rano już nastawiasz gulasz, aby w trakcie kryzysu mieć obiad prawie gotowy. Rozkładasz deskę do prasowania, bo koszulki syna do przedszkola są już w szafie na wyczerpaniu. Dzieciątko bawi się grzechotkami na przeciwko Ciebie. Co chwila grzechotki zrzuca, denerwuje się. Przez to Twoje prasowanie wydłuża się o dobre 30 minut. Za chwilę pora na drzemkę. Usypiasz nawet 40 minut, a dziecko mimo to nie chce spać. Dajesz mu za wygraną. Po 30 minutach postanawiasz podjąć wyzwanie po raz kolejny i uśpić zmęczonego, marudnego malucha. Udało się. Wracasz do prasowania, obierania ziemniaków na obiad, dziecko jednak spało 30 minut, a Ty w tym czasie krzątałaś się w domu niczym torpeda. No to pora nakarmić, zmienić pieluszkę, znów zaprać ubrudzone ubranko i w końcu dokończyć prasowanie :)



TY SIEDZISZ W DOMU, A JA CIĘŻKO PRACUJĘ

Niestety wielu mężczyzn nie docenia tego, że opieka nad dzieckiem to najbardziej odpowiedzialna "praca" jaką możemy sobie wyobrazić. Wielu mężczyzn, do póki samemu nie doświadczy opieki nad dzieckiem dłużej niż godzinka nie umie zdać sobie sprawy jak wygląda Twój harmonogram dnia. Twój mąż wraca zmęczony po pracy dostaje gotowy obiadek i siada przed tv, bo przecież trzeba odpocząć. Ty jednak dalej jesteś na stanowisku. Wieczorne kąpanie, karmienie, usypianie i ponowne nocne wstawanie - karmienie i usypianie. On jednak odpoczywa. Ty ? NIE! Kiedy jednak mój mąż wraca z pracy idzie z dzieckiem na zajęcia dodatkowe, pomaga w kończeniu obiadu, kładzeniu dzieci spać. Pomaga mi, bo rozumie, że mój cały dzień w domu z marudzącą Kaską (sam tego doświadczył) nie jest prosty. Pamiętaj, że mężczyzna pracuje kilka godzin, a Ty całą  dobę. Odpoczywamy oboje, gdy dzieci już śpią.

                          PODSUMOWANIE!

Narodziny dzieciątka, to coś najpiękniejszego co może Ci się przydarzyć w życiu. Urlop macierzyński jest fantastyczny, tym bardziej, ze został jeszcze wydłużony. Masz możliwość być z dzieckiem na prawdę długo. Jest to piękny czas, ponieważ widzisz jak Twoja pociecha rośnie, troszczysz się o nią, widzisz pierwszy uśmiech, pierwsze guganie, pierwsze kroczki. To czas, który trzeba wykorzystać tak bardzo jak wycisnąć można cytrynę. Jest to również trudny czas, ponieważ opieka nad maluszkiem i pogodzenie jej z życiem codziennym nie jest łatwe. Choroby, bóle, marudzenie to niestety minusy. Minusy, które są normą. Dlatego tak ważne jest wsparcie partnera, to aby zrozumiał, że wykonujesz kawał ciężkiej roboty, której nie da się porównać z pracą mężczyzny. "Praca" poprzez wychowywanie dziecka jest to ogromna odpowiedzialność, a od naszego wychowania zależy również cała jego przyszłość. Nie zamierzam ani trochę najeżdżać tu na mężczyzn, bo widzę na ulicy i wśród znajomych mnóstwo ojców, którzy po pracy lgnął właśnie do domu,a nie na piwo, aby pomóc swojej kobiecie i spędzić czas ze swoimi dziećmi, bo to właśnie czas pędzi jak rakieta. Ci mężczyźni pomagają jak umieją, potrafią wyręczyć, abyś Ty mogła wziąć ukochaną kąpiel, a nie szybki prysznic. Potrafią powiedzieć idź odpocznij, ja się dzieckiem zajmę.Tacy mężczyźni są na wagę złota. Cieszę się, że takie złoto mam w swoim mężczyźnie i takiego również Wam życzę.

Copyright © 2016 Mama i Syn Zgrany Team , Blogger