kwietnia 28, 2015

Nie ANTY o Antybutelce - must have

                                           

                                   


Czy można nie być ANTY, do rzeczy, która w swojej nazwie już na samym początku ma słowo ANTY? Oczywiście, że tak. My przekonaliśmy się, że Antybutelka wcale nie jest Anty i stała się naszym w zasadzie codziennym Must Have. Trafiła w nasze ręce na spotkaniu Matka też Kobieta.

Butelka od razu zaczęła zdobywać Nasze zaufanie, a przede wszystkim Kuby. Nie podróżowaliśmy jeszcze z nią, ale na pewno będzie na naszej liście rzeczy do podróży, i to tych w torbie podręcznej.
Na razie butelka towarzyszyła nam w krótkich tripach, pierwszych  jazdach rowerowych, gdy było ciepło do przedszkola, portu ( Jak ktoś nie wie, mieszkamy w Mikołajkach) i na plac zabaw. Zdarza się, że ja gdzieś wychodząc mam ją przy sobie. Jeżdżąc rowerem nieraz po drobne zakupy również mam ją przy sobie przypiętą np. do spodni lub plecaka. Tak przypięta, ponieważ dzięki temu nie zajmuje zbędnego miejsca w plecaku. Po opróżnieniu jestem w stanie schować ją nawet do kieszeni spodni. Bardzo dobre, gdy nie mamy przy sobie ani torebki, czy plecaka. W końcu nie zawsze trzeba to mieć :)

Kilka słów o samej butelce:
- Antybutelka to zwijana butelka wielokrotnego użytku
- pojemność 480 ml
- można ją zwinąć, zawiesić i podpisać
- gdy jest pełna stoi, zaś gdy pusta jest płaska jak kartka papieru
- jest wyposażona w karabińczyk, dzięki któremu można ją przypiąć np. do spodni
- można ją myć w zmywarce
- można ją zamrażać, co sprawdzi się latem
- wykonana z polietylenu
 







 
 
Copyright © 2016 Mama i Syn Zgrany Team , Blogger