środa, 11 lutego 2015

Matka samotna wcale nie jest samotna

                            

Podziwiam oraz mam ogromny szacunek do kobiet samodzielnie wychowujących swoje dzieci. Ilość energii, cierpliwości jaką musi mieć taka mama jest nie do pomyślenia. Doświadczyłam tego. Samotnie wychowywałam swojego syna, lecz samotna nie byłam. Jak to? A tak to, że byłam z nim, byliśmy zawsze razem, tak więc mieliśmy siebie. Ja i mój Syn Kuba. Miałam ogrom na swojej mogę stwierdzić młodej głowie, ponieważ miałam wtedy bodajże 21 lat. Chciałam, aby mojemu dziecku nic nie brakowało. Przede wszystkim miłości. Łatwo nie było: małe dziecko, dom, praca, a nade wszystko postanowiłam rozpocząć studia licencjackie w Krakowie. Prace licencjacką obroniłam na 5. Kiedy ją pisałam? Kiedy obiad? Zakupy? Zabawa? Pracę pisałam zwykle od 5 do 6  rano i w dzień, kiedy Kubuś spał. Przed jego pobudką robiłam obiad.... tzn to co można, typu wstawienie zupy, przygotowanie surówki na obiad. Kiedy Kuba wstał byłam już cała dla niego. Zabawa, spacery, wspólne wyjścia do ulubionych miejsc. Wieczorem zdarzało się, że oboje padaliśmy, ale byliśmy szczęśliwi. Miałam rodzinę, przyjaciół, na których zawsze mogłam liczyć, oczywiście nadal mogę i za to bardzo im dziękuję.
W trakcie toczyłam sprawę sądową z ojcem Kuby około 1,5 roku właśnie o malutkiego z jego powództwa. Tym bardziej było ciężko. A teraz?
Teraz mam kochającego męża, dla którego ja i Kuba jesteśmy jego całym światem. Pokochał nas oboje, nie patrząc na to, że Kuba nie jest jego biologicznym synem.
Dziewczyny, wiem, że to trudne jest być samym, ale są na świecie mężczyźni, którzy są warci Was i Waszych Dzieci, którzy są w stanie dać Wam miłość i być z Wami szczęśliwym. Tak jest u nas. 
 
Kuba jest szczęśliwy, a jego szczęście jest dla NAS najważniejsze. Marek dba o nas jak tylko może, a czasem się śmieje, że do jego życia wprowadziliśmy oboje sporo pozytywnego chaosu i energii.