czwartek, 9 października 2014

Tatralandia - Wodna Kraina

 
 

                                                 
                                                       Tatralandia to strzał w samo sedno.
Mój mąż wymyślił, aby zrobić Kubie niespodziankę i zabrać go na bardzo polecany basen na Słowacji. Z Zakopca mieliśmy raptem 80 km, więc czemu nie :)
To co tam zobaczyłam przeszło moje najmniejsze oczekiwania. Kuba był w siódmym niebie, tym bardziej, że uwielbia baseny.
Baseny są całoroczne i te sezonowe.
Z sezonowych niestety nie skorzystaliśmy, bo po prostu nie chcieliśmy zachorować.
W śród basenów całorocznych również można się wyszaleć, a spędziliśmy tam kilka godzin.
W momencie, gdy nasze brzuszki zrobiły się głodne udaliśmy się do basenowej restauracji. Zjeść tam można m.in różne zupy, mięsa, sałatki i ryby. Pieniążków ze sobą nie nosimy tylko płacimy za wszystko opaską na ręku. W całym obiekcie znajduje  się kilka barów, gdzie można znaleźć coś na przegryzkę i napoje. Niestety również i alkohol. Nam przypadła oczywiście bezalkoholowa naturalna lemoniada.
Najwięcej czasu spędziliśmy oczywiście tam gdzie chciał Kuba, w końcu dla niego tam pojechaliśmy. Basen dla dzieci jest tak fenomenalny, że siedzieliśmy tam najdłużej, a i razem z mężem świetnie się tam wybawiliśmy :)
Wielkie ŁaŁ wywołał również statek piracki, na którym znaleźć można skrzynie skarbów i Piratów.
Cały czas odbywały się animacje dla dzieci  i dorosłych oraz konkursy z nagrodami.
Na koniec skorzystaliśmy z basenowego sklepiku z pamiątką dla Kubusia.
Tatralandia w swojej ofercie ma różne inne atrakcje. Mi się marzy SuperFly :)