października 06, 2014

Mały przedszkolak - rozpiera mnie duma.


                                                      

Myślę, że całe to przedszkole zwane przez Kubę "szkołą" przeżywałam bardziej jak on.
Uwielbiam, kiedy mi pomaga, psoci, jest ze mną cały czas. Pora rozstania przedszkolnego  -  i na nas przyszedł czas. Chciałam, aby Kuba poznał nowych przyjaciół, nauczył się przebywania w grupie oraz tego wszystkiego co uczy przedszkole.
Ok początku.
1. Przygotowanie.
Kuba dostał ode mnie i męża pieniądz, nie mały. Za ten pieniądz musiał kupić sobie do szkoły plecak, kapcie oraz przybory. Te dużo droższe rzeczy, a niestety wyprawka nie była tania spadła na mnie i mojego męża. Kuba szczęśliwy, że znalazł świetny plecak z Kubusiem Puchatkiem. Dzięki przygotowaniu tego co kupił udaliśmy się na adaptację.

2. Adaptacja pierwsze pięć dni.

Początkowa adaptacja jest z rodzicem. Od rana do godziny 11. Dziecko może bawić się z dziećmi, jeść śniadanie i zupkę, lub cały czas być na rękach u mamy. Kuba zaklimatyzował się świetnie. Na samym początku Pani pokazała jego szafkę, miejsce na ręczniczek oraz salę. Dla każdego dziecka Kuba dał lizaczka, aby wkupić się do grupy ( tak zalecały Panie ). Podczas adaptacji, Kuba ani razu nie potrzebował przebywania na kolanach, tylko cały czas uczestniczył w zajęciach. Przybiegał jedynie pochwalić się np. co namalował. Ja, gdy on był pochłonięty zabawą trzymałam się na uboczu. Chciałam jak najmniej uczestniczyć w zabawach, lecz uczestniczyć kiedy on tego będzie chciał. A oto dlatego, że w przedszkolu później mamy nie będzie, a on mógłby się do tego przyzwyczaić. Wiedział, że mama jest i siedzi przy stoliku. Całe pięć dni adaptacji minęło extra. Co  do samego przedszkola jestem bardzo z niego zadowolona i Kuba też, a to najważniejsze.


3. Adaptacja drugie pięć dni.

O niej akurat dowiedziałam się na ostatnią chwilę... Kuba przez pięć dni chodził do przedszkola i wracał po zupie, kiedy dzieci szły spać. Był sam około 2,5 - 3 godziny dziennie. Pozwoliło mu to na oswojenie się, że zostanie sam. Było dobrze!

4. Jak jest teraz?

 
Bardzo widzę jak Kuba jest ze mną związany. Do szkoły chodzi chętnie, lecz zdarzają się dni, kiedy popłacze, to normalne. Ma już swoich przyjaciół, ulubione zabawki i bardzo lubi swoje wychowawczynie. Najcudowniejsze jest to, gdy przychodząc po niego biegnie i krzyczy " Mamusia moja przyszła". Dumna jestem, gdy widzę nowe prace w galerii, gdy Pani mówi mi jakie zrobił postępy. Już wiem, że przedszkole to był dobry krok w kolejny etap życia mojego malucha.


 
Copyright © 2016 Mama i Syn Zgrany Team , Blogger