poniedziałek, 26 maja 2014

Prze Zaje** świetny weekend

        Brak czasu  uniemożliwia mi pisanie postów kiedy tylko bym chciała. Pobudka o szóstej przy śpiącym dziecku pozwala opisać co u nas słychać :)
Od piątku, aż do wczoraj w biegu - totalnym. Cóż! Ja ten bieg kocham, pomimo, że czasem już padam, to i tak kocham ten styl życia.
          W piątek odbyło się trzecie Kinder Party Olsztyn z okazji Dnia Mamy - było jak zwykle super, ale to opisze jutro - bynajmniej postaram się :) Zabawa skończyła się o 20, i o tej godzinie zaczęliśmy nasz aktywny weekendowy maraton. Ogarnianie z synem mym i pomocnikami sali, a następnie ekstremalny speed do domu po wcześniej spakowane walizy (tak połowy rzeczy zapomniałam jak to ja ) i wyruszamy na Mazury! Pogoda dopisuje to po jaką cholerę kisić się w domu :) Do Miko zajechaliśmy przed 23. Ogarnęliśmy rozpakowanko, i na co mieliśmy resztki sił i w kime, bo sobota aktywna od świtu.
       Jak to ja Aktywna Mama wstająca o 6 dała sobie trochę luzu i pospała, aż do 7. Ogarnianie podwórka, siebie, synusia i szybkie przygotowywanie pokoi oraz podwórka grillowo - placowo zabawowego dla naszych gości - cudownych przyjaciół. No tak, w trakcie ogarnęliśmy mega śniadanie i spakowaliśmy wałówę na drogę, bo mój syn ma swoje upodobania domowego jedzenia, a ja Aktywna Mamuśka jestem zawsze na wszystko gotowa.
O 10 wyruszyliśmy do Giżycka na spotkanie blogerów, a raczej blogerek :). Było super, oby więcej takich spotkań.
Jedną uczestniczkę -
 
Blaneczkowo porwaliśmy do siebie na grilla wraz ze swoim Czortem -  tak Blanka to niesamowity Czort :) Dzieciaki szalały na podwórku, a my mogłyśmy pogadać :)
Reszta "imprezowiczów" z małolatami w wieku mojego Kuby dojechało pod wieczór. Dzieciaki dostały total swobodę i mogły siedzieć, aż nie padły. Sobota minęła w mega szybkim tempie, mega towarzystwie i MEGA SZYBKO. Niedzielę zaczęliśmy szybko poranną pobudką Kubusia - tak marzyłam, aby pospał do 9,ale cóż lepiej siódma niż szósta ;p
Wszyscy powoli się poogarniali, a w południe całą ogromną przyjacielską rodziną ruszyliśmy do Kuchni Świata. Jedzonko pychotka ! A wieczorem, gdy wszyscy pojechali? PADLIŚMY!
Ja się regeneruję, na kolejne dni w biegu i na walizkach!