kwietnia 23, 2014

Jestę blogerę....

Jestę blogerę....


                Blogerką jestem od niedawna. W zasadzie blog traktuje jako własny pamiętnik, w którym pragnę zapisać wszystkie ważne wydarzenia, chwile z naszego wspólnego z Kubusiem życia.
Kiedy Kuba dorośnie pokażę mu bloga, dzięki któremu dowie się jak było, gdy był malutki :)
Piszę go dla siebie i dla niego. Moim własnym stylem oraz częstymi błędami, związanymi również z braku wielu klawiszy w moim laptopie :)
              W marcu odbyło się spotkanie olsztyńskich blogerów. Bardzo się cieszę, że mogłam się na nim być! Spotkanie zorganizowały trzy świetne babeczki! Karolibu, Nisza oraz Extremama.
Spotkanie odbyło się w kawiarni:




Było smakowanie kawy, warsztaty z obróbki zdjęć, rozmowa o poprawnej polszczyźnie oraz na koniec pyszny lunch i preeezenty :)

Poznałam wiele wspaniałych blogerów, którzy bardzo dobrze się na tym znają - ja dopiero poznaje ten świat.

Ze swojej strony bardzo dziękuję organizatorom, partnerom oraz uczestnikom za wspaniale spędzony czas.

Ps pozdrowienia dla starszej Pani, która przytarła mi samochów. Wniosek - gdy pojazd nie ma możliwości dalszej jazdy z braku odpowiedniego miejsca - nie jedź.

kwietnia 13, 2014

Prawie trzylatek w teatrze lalek ....

Prawie trzylatek w teatrze lalek ....
               Kuba jest już w takim  wieku, gdzie mogę zacząć chodzić z nim w różne miejsca. Próbujemy różnych "wyjść" i zawsze wyciągam wnioski co mu się tam podoba, i czy w najbliższym czasie wrócimy do danego miejsca.
              Po kinie kolejnym naszym wypadem była pierwsza wizyta w teatrze lalek. Od rana mieliśmy ogromne przygotowania do tego wspaniałego miejsca.
Pamiętam jak byłam mała i moja ś.p Mama chodziła tam ze mną dość często. NIE NAWIDZILAM LAKIEREK! Ale teatr lalek był jedynym miejscem, do którego owe lakierki polerowałam :) W końcu trzeba było dobrze wyglądać.
Ale wróćmy do wyjścia z Kubusiem.


                                      
           Przed wyjściem opowiadałam mojemu małemu smykowi co to jest teatr, co tam zobaczy, jak trzeba się tam zachowywać i ... ubrać.  Pytając Kubusia co chcesz założyć do teatru odpowiedział: " Jak to mama co - krawat musze" ! :) Ubraliśmy się elegancko i ruszyliśmy do teatru na spektakl "Tymoteusz i Psiuńcio".
Jedynie czego obawiałam się udając do teatru, to reakcji Kubusia na pacynki - czy się po prostu nie przestraszy. Wniosek byłyby taki, że na jakiś czas teatr trzeba by było sobie odpuścić. W naszym przypadku było zupełnie inaczej!
W pierwszej kolejności siadały na sali grupy zorganizowane, potem osoby prywatne. Usiedliśmy na samej górze obok chłopca w podobnym wieku do Kubusia. To czego ja się obawiałam udzieliło się właśnie temu małemu brzdącowi, a nie mojemu smykowi :) Przez cały spektakl Kuba śmiał się tak głośno, aż osoby z dołu na nas zerkały. Rozpierała mnie ogromna radość, że moje dziecko jest bardzo szczęśliwe. Jak każda mama uwielbiam uszczęśliwiać swoje dziecko.


                                                       

         Wiadomo jak coś się zaczyna, to i się kończy. Po przedstawieniu udaliśmy się po nasze kurtki, aby w świetnych humorach udać się do domu zdać relacje dziadkowi. W momencie odbierania kurtek mina Kubusia stała się smutna, a było to za sprawą tego, iż chciał zobaczyć przedstawienie  JESZCZE RAZ! Musiałam coś wymyśleć, aby mój mały smyk chciał wrócić do domu i po prostu wyjść z teatru. Strzałem w dziesiątkę okazało się pójście i zapisanie na kolejną bajkę :)
Już w kwietniu wybieramy się na złotą rybkę :)


Copyright © 2016 Mama i Syn Zgrany Team , Blogger